Praca jest efektem refleksji nad kwestią gościnności w kontekście współczesnych wydarzeń. To reakcja na sytuację, w której moje prawdy życiowe, zasady postępowania i uniwersalne wartości zderzają się z obecną rzeczywistością.
Zastanawiam się czym jest dziś gościnność. Chciałbym, aby dawne przysłowie „Gość w dom – Bóg w dom” przypominało wszystkim, jak gospodarz może zadbać o nowo przybyłych. Nawet jeśli kwestia wiary nie jest nam bliska, to byśmy znaleźli w sobie serdeczność i otwartość. Jeśli „przysłowia są mądrością narodów”, to warto pamiętać, że „podróże kształcą”, a dzięki nim czasami z gospodarza stajemy się gośćmi.
Wierzę, że kwestia wiary jest osobistą sprawą każdego człowieka, a jej wyznanie jest intymne. Dlatego nie chcę, by w moim paszporcie urzędnicy świeckiego państwa umieszczali hasło „Bóg Honor Ojczyzna” dookoła zdjęcia mojej twarzy. Nie chcę, by dokument urzędowy był nośnikiem deklaracji światopoglądowej – zarówno ze względu na przymusowe utożsamienie mojego wizerunku z konkretną ideologią, jak i z szacunku do praw wszystkich obywateli. Także dlatego, że bliżej mi do haseł rewolucji francuskiej: wolność, równość, braterstwo, które w moim odczuciu zbiegają się znaczeniowo w słowie solidarność.
W pewnym stopniu wszyscy jesteśmy migrantami. Historia poważnie doświadczyła Polaków, a wiele rodzin niesie ze sobą tułaczą opowieść. Ta refleksja pomogłaby nam bardziej empatycznie spojrzeć na ludzi, którzy współcześnie uciekają przed biedą i przemocą. A także zmienić podejście wobec wszystkich „innych”: mniejszości, słabszych, chorych, wykluczonych.
Nasza planeta powstała miliardy lat temu i – w porównaniu z średnią długością życia człowieka – obecność każdego z nas na Ziemi wydaje się być chwilowa. Mówienie „nasza” o planecie też jest w opozycji do ekologicznej myśli, że „ziemi nie dziedziczymy po naszych rodzicach, tylko pożyczamy ją od naszych dzieci”. Wszyscy jesteśmy tu gościnnie, a w kontekście zbliżającej się katastrofy klimatycznej nie wiadomo ile jeszcze będzie trwać ta „wizyta”.
Dlatego celem interwencji w przestrzeni miejskiej jest przypomnienie pierwotnego znaczenia pojęcia gościnności i ukazanie go we współczesnym kontekście. Przez ingerencję w słowo chcę pokazać, że nawet niewielka jego zmiana, pauza w głosie lub odstęp między literami w wyniku zawahania, zmienia semantykę i tworzy przekaz o przeciwstawnym znaczeniu.
__________
Grzegorz Bibro ukończył studia magisterskie na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu na Wydziale Komunikacji Multimedialnej (kierunek Fotografia) w 2015 roku. Pracuje na sobie, traktując ciało jako narzędzie i główny temat prac. Drugim obszarem zainteresowań jest wiara, a także relacja religii i ciała. W pracy artystycznej wykorzystuje nowe media – tworzy zarówno fotografie, obiekty jak i prace wideo, które często noszą znamiona performensu.
Jego najbardziej rozpoznawalny projekt dotyczy relacji z ojcem, realizowany za pomocą performensów opartych o ciało. Projekt rozwijany od 2012 roku był zaprezentowany na wystawie indywidualnej w Galerii Klubovna w Brnie (CZ) w 2017 roku. Siedem lat wspólnych działań zostało podsumowanych w samodzielnie wydanej książce artystycznej „Me and the Father”, która miała premierę w Ostrov Books podczas Poznań Art Week 2018. Artysta znany jest również z obiektów neonowych i instalacji świetlnych typu site-specific, które odnoszą się do kwestii ciała.
Mieszka i pracuje w Poznaniu. www.grzegorzbibro.pl